10 lat

Pierwszy w tym blogu i jeden z pierwszych wpisów na Blox opublikowałem równo 10 lat temu. Serwis zadebiutował troszeczkę później.

Całkiem sporo czasu.

Blox i „Dzię dobry” wyprzedziły epokę – wtedy nikt nie chciał nam uwierzyć, że w blogach będzie się pisać poważne rzeczy.

To był dobre ciekawe lata. Pełne zmian, które nie chcą się zatrzymać i tego nie zrobią.

Miło to pisać z nowej, testowej wersji edytora Blox, która za jakiś będzie służyć wszystkim.

Najlepszego!

Zacznij od informacji prasowej

Budowanie zaczyna się pomysłu. Zanim zostanie on przekuty w działający produkt czekają go liczne przygody. Pierwszy krok to decyzja o wyborze – pomysł zwykle konkuruje z podobnymi sobie. Gdy już wygra, lub gdy nadejdzie jego czas, trzeba określić, czym właściwie jest.

Jeden z nawyków skutecznego działania mówi, by zaczynać z wizją końca (to klasyka, Coveya znać warto). Z realizacją ma to wiele wspólnego, bo pomysły każdy rozumie po swojemu. Gdy słyszymy, że coś ma powstać, jakoś to sobie wyobrażamy. Im dłużej się czeka na efekt, tym bardziej rozbieżność produktu z wyobrażeniem bywa bolesna. Dlatego warto znaleźć się „na jednej kartce” (paskudna kalka językowa). Jak jednak powinna wyglądać taka wizja końca?

Z pomocą przychodzi Amazon – warto patrzeć jak robią tam rzeczy, ponieważ nieprzyzwoicie dobrze im wychodzą a uczyć się należy od najlepszych. Wśród kluczy sukcesu firmy streszczonych kiedyś na blogu SvN jest propozycja: Start with a press release of what features the user will see and work backwards to check that you are building something valuable.

Więc na początek piszemy pressa. Informacja prasowa przeważnie mówi o tym, co wartościowego dostają klienci lub użytkownicy. Powinna opisywać tylko naistotniejsze rzeczy – wybiera się je, bo to one mają znaczenie. Jest krótka, więc trzeba się w niej skupić. Takie podejście pozwala opisać to, co naprawdę ma powstać.

Problemem może być umiejętność pisania informacji prasowej…

Update (21-11-2010). Więcej informacji o tym, jak to wygląda w Amazon znalazłem w serwisie Quora, gdzie rzecz objaśnia Ian McAllister, odpowiedzialny za biznes „prezentowy” firmy:

If the benefits listed don’t sound very interesting or exciting to customers, then perhaps they’re not (and shouldn’t be built). Instead, the product manager should keep iterating on the press release until they’ve come up with benefits that actually sound like benefits. Iterating on a press release is a lot less expensive than iterating on the product itself (and quicker!).

Przyszłość, towar branżowy

Pracujemy w branży, która sprzedaje przyszłość. Czy przeszkadza nam to, że nie możemy o niej powiedzieć zbyt wiele sensownych rzeczy? Widać, że wczorajsza przyszłość wygląda dziś zaskakująco znajomo. To co dziś jest nowoczesne nijak nie przypomina wizji z dawnych lat, czy (choćby) serialu „1999”. Nie mamy dziś wirtualnej rzeczywistości, mamy za to smsy i netbooki.

Gdyby chodziło tylko technologię, byłoby może łatwiej, tymczasem dziś wyraźnie widać, od ilu rzeczy zależy to, co nas spotyka. Mamy kryzys, który był za rogiem, a tak wielu zaskoczył. Kiedy to się skończy i jak? Jaki będzie kurs Euro we wrześniu? Jaka będzie przyszłość gazet?

Na temat przyszłości dwa filmy. Odrobina propagandy na stronach Office Labs Microsoftu (znalezione na UXdesign.pl) oraz wystąpienie na TED – zestawienie humorystycznych wizji świata przyszłości. Ten drugi temat – może nieco poważniej – wypełnia blog PaleoFuture.

Ciekawe są wyobrażenia, na które możemy spojrzeć z perspektywy czasów, w których miały być rzeczywistością. Zabawne, ile sobie wyobrażamy, a czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Na poziom ziemi schodząc: 2 lata temu nikt nie przypuszczał, że taka Nasza Klasa może dotrzeć tak wysoko. W okolicach 2002 roku sam byłem skłonny się zakładać, że za 5 lat Google nie będą miały znaczącej pozycji…

Branża, która zajmuje się internetem przyszłością się żywi, a jej przedstawiciele, zwłaszcza ci od marketingu, uwielbiają o niej rozmawiać. Wskazują coś, co właśnie powstało i mówią „za rok wszyscy będą to robić”. Za rok nadal interesuje to niecałe 5 procent „ogółu” a starocie, które miały odejść w zapomnienie mają się dobrze. Teza: prognozy mają wartość wróżb a wiarygodnych wróżek brak. Możemy tylko oceniać to co miało miejsce i uważnie przyglądać się temu, co jest.

Podobno przyszłość ju tu jest, ale nie jest wystarczająco wypromowana. Jeśli to prawda, to co może nią być ?
Ostatnio, przez pomyłkę, trafiłem na listę przetłumaczonych stron wyników wyszukiwania. Tłumaczenie jest jeszcze zabawne, ale:
– Jeśli ta technologia rozwinie się, tak jak się rzeczy rozwijają, będzie można odbierać i wysyłać dowolne treści w dowolnym języku. Czy na pewno ma jeszcze sens uczyć się języków? (zwłaszcza chińskiego).
– Idąc dalej. W USA jest za dużo gazet i m.in. dlatego upadają. Jeśli każdy będzie miał dostęp do dowolnych treści z dowolnego języka, to już na pewno treści będzie za dużo. Co to może spowodować?
– Jeśli to się stanie, to dlaczego niby to tylko ma działać w sieci? Dziś internet to specyficzne miejsce, w które „się wchodzi”. Możliwości, które daje w przyszłości nie muszą być ograniczone przez ekrany….